Moja ostatnia szarlotka

Nigdy nie byłam szczupła, nawet jako dziecko. Nie byłam też otyła w sensie chorobowym. Byłam ‚pomiędzy’ i mimo ćwiczeń i diet nigdy nie udało mi się zbliżyć do ideału prezentowanego przez moje koleżanki. Nóg pozwalających założyć spódniczkę mini. Płaskiego brzucha. Tyłka, na który wchodzą jeansy.
Nauczyłam się z tym żyć. Zwykle chodzę w spódniczkach i sukienkach podkreślających talię i maskujących uda. Koniecznie w szpilkach, by optycznie wydłużyć nogi. Do tego rozpuszczone, kręcone włosy i staranny makijaż. Spodni nie noszę prawie wcale. Wszyscy dookoła twierdzą, że zawsze ładnie wyglądam, a mnie od niemal dekady jest niewygodnie.

Jako dziecko i nastolatka bardzo dużo pływałam, byłam nawet w reprezentacji szkoły. Mimo sukcesów, rok po roku coraz trudniej było mi stanąć w kostiumie kąpielowym obok koleżanek, aż w końcu po ukończeniu liceum przestałam zupełnie chodzić na basen. Nie dlatego, że jakoś drastycznie przytyłam, a ze względu na wzrastającą świadomość swojego ciała i jego mankamentów.

IMG_20140831_193650

Przez kilka ostatnich miesięcy zaniedbałam zarówno ćwiczenia, jak i dietę przez co znacząco przytyłam. Ale koniec z pobłażaniem sobie! Większość ludzi odchudza się i ćwiczy intensywnie przed wakacjami, żeby latem dobrze prezentować się w bikini. Cóż…ze względu na porę roku, mnie pozostaje zastosować plan zimowy 😛 A jest to plan ambitny, jako że zamierzam zrzucić nie tylko nabyte ostatnio kilogramy, ale również te, które od lat mi przeszkadzały. Z powrotem na basen jeszcze się wstrzymam (z wiadomych względów), ale kilka dni temu wróciłam do biegania (którego nota bene szczerze nienawidzę, ale czegóż się nie robi dla wyglądu :-P), a jutro czeka mnie pierwsza od dawna wizyta na siłowni i fitness (i to lubię! :D). Do tego z diety wylatują wszystkie słodycze, niezdrowe tłuszcze etc., a na blogu już niedługo pojawi się zakładka ‚zdrowy styl życia’. Znajdziecie tam plany żywieniowe oraz treningowe. Jak zmieniać lajfstajl, to na całego! 😉

Na zdjęciu widzicie moją ostatnią mega dawkę węglowodanów, a mianowicie szarlotkę z lodami. Ponieważ nie wszyscy muszą się odchudzać, postanowiłam nie być ostatnią świnią i podzielić się z Wami przepisem, gdyż jest to prawdopodobnie najlepsza szarlotka na świecie 😀

Moja mama nazywa ten przepis 300-200-100, bo potrzebne będą:

300 g mąki

200 g masła

100 g cukru

No i jakieś 1-1,5 kg jabłek, albo innych owoców 😉

Wymieszaj składniki, rozłóż na formie do tarty i posyp jak największą ilością owoców. Ja dodatkowo przed wstawieniem do piekarnika oprószam jabłka brązowym cukrem i dużą ilością cynamonu, ale co kto lubi 😉 Ciasto piecze się około 30-40 minut w temperaturze 200 stopni. Smacznego!

 

P.S. Trzymajcie kciuki za moją (oby) stopniowo obniżającą się wagę 😀

 

Reklamy

Najlepsze babeczki ever ;-)

‚Mmmm…..pyszne!’

‚Jak je zrobiłaś?’

Secret revealed – oto przepis na najlepsze babeczki na świecie. Przyznaję bez bicia, że pomysłodawczynią jest moja mama, ale od dłuższego czasu to mnie przypada ważkie zadanie mieszania kajmaku z mascarpone i ozdabiania. A zatem do dzieła!

n_DSC_0401

Krok pierwszy – idź do najbliższego Tesco, czy innego Reala i kup wszystkie opakowania gotowych podkładów babeczkowych jakie znajdziesz na półce (nie wiedzieć czemu, ciężko jest je kupić, zwłaszcza, jeśli ktoś z uporem maniaka szuka paczki bez ani jednej pokruszonej babeczki ^_^). Nie, nie zużyjesz ich wszystkich od razu, ale Ty, Twoja rodzina, przyjaciele i wszyscy znajomi króliczka na pewno się w nich zakochacie. A po co później się denerwować, że znowu ktoś wykupił wszystkie pudełka?

Krok drugi – zmiksuj na gładko mascarpone z gotową masą kajmakową (krówkową) w proporcjach: 1 opakowanie serka na pół puszki kajmaku.

Krok trzeci – przełóż krem do rękawa cukierniczego i wyciskaj na babeczki. Jeśli nie masz rękawa, to foliowa torebka śniadaniowa sprawdza się prawie tak samo dobrze – trzeba tylko pamiętać, żeby nie wyciąć w niej za dużej dziurki 😉

Krok czwarty – ozdób wedle własnego gustu/ pory roku. Tym razem użyłam malin, borówek amerykańskich i listków mięty. Jesienią zwykle ozdabiam je różnymi orzechami, mandarynkami i wiórkami czekoladowymi. Na Święta na babeczkach stały waflowe bałwany, choinki i Mikołaje, a na walentynki czekoladowe serduszka. Wszystko zależy od Twojej inwencji.

Czas przygotowania zależy od tego, jak bardzo chcesz się bawić przy ozdabianiu, ale zwykle nie przekracza 15 minut 😀

Smacznego!

 

10540544_728221163890409_36003923_o10544823_728194310559761_988030049_n

n_DSC_0407

Pics by Marcin Chudek

P.S. Tequila sunrise – mniam! 😀

Best pancakes in the city!

Uroczyście stwierdzam, że najlepsze naleśniki w mieście Łodzi są w Pozytywce. Tak, w Manekinie też są dobre, ale w Pozytywce są lepsze. I tyle w tym temacie 😀 A jeśli dołączyć to tego naprawdę genialne ceny (koszt kolacji dla dwojga z deserem i butelką wina to około 90 zł) mamy restaurację idealną!

Myślałam, że napiszę na ten temat więcej, ale hmm….po prostu popatrzcie na zdjęcia i wybaczcie, że robiłam je telefonem 😉

IMG_20140511_221148

 

Butelka szampana -bodaj 36 zł

 

IMG_20140513_112755

 

Naleśnik z mozzarellą, suszonymi pomidorami, fetą i czymś tam jeszcze – około 15 zł

IMG_20140513_121422

Najlepsze brownie ever, podawane na ciepło z wypływającą czekoladą <ommmommmoommm> – 8 zł

IMG_20140527_135045

 

Makaron z ciasta naleśnikowego z kurczakiem i kurkami (jak nie lubię grzybów, to te są świetne!) – około 16zł

 

Miłej soboty i smacznego! 😉

Jak nie robić trufli – antyprzepis.

Miałam napisać o ciastkach wcześniej, ale jak to zwykle ze mną bywa zostały zjedzone zanim zdołałam cyknąć im fotę. Pomyślałam – nic to! zrobię jeszcze jedną porcję pralinek. Wszak ostatnio wyszły mi za pierwszym razem, ergo – nie da się ich spieprzyć. No więc (nie zaczynaj zdania od ‚no więc!) da się.

Zacznijmy od tego, że trzymanie się przepisu pomaga. Na przykład jeśli chcesz zrobić podwójną porcję używasz czterech czekolad, a nie trzech. Nawet jeśli Pan w Sklepie Przy Przystanku miał tylko trzy. W takiej sytuacji idziesz do innego sklepu i kupujesz czwartą. A skoro jesteś już w sklepie, warto też kupić śmietanę, która nie jest zamrożona. Uwierz mi, jeśli rozmrażasz śmietanę w garnku i po prostu odlewasz kilka łyżek do innego pojemnika, może się okazać, że w garnku wciąż jest jej za dużo. Co prawda masa truflowa dalej będzie pyszna, ale będziesz jedyną osobą, która będzie mogła ją zjeść. Z miski. Łyżką. Bo pomimo żmudnej próby zrobienia kuleczki, wszystko rozpłynie się po foremce i będzie wyglądać tak:

jak nie robić trufli

Ale, jeśli skorzystasz z przepisu, pralinki będą wyglądały tak, jak na moim przyjęciu urodzinowym:

stół

*btw wbrew oryginalnemu przepisowi z boskiego kotlet.tv uważam, że te obtaczane w kakao są smaczniejsze od kokosowych 😉

A tutaj macie ściągę, jak powinno się to robić:

Ciasteczkowe menu na przyjęciu urodzinowym. Akt I – makaroniki.

Dawno nie było o jedzeniu, więc dzisiaj będzie. I jutro też. I pojutrze chyba też. I możliwe, że popojutrze też, ale to się zobaczy 😉 Moje urodziny, były świetną okazją do zrobienia góry kolorowych ciasteczek. Zarówno ja, jak i moja mama lubimy, kiedy goście jedzą oczami 😀 Na pierwszy ogień pokażę Wam makaroniki. Podobno stworzenie idealnego makaronika niesie ze sobą ekstazę porównywalną do orgazmu. Moim daleko było do ideału, więc na kulinarne orgazmy chyba przyjdzie mi jeszcze poczekać ^_^ Zamiast tego była frustracja, bo mimo, że zrobiłam już górę ciastek, to makaronikowej masy w misce nie ubywało. Może i tylko może dlatego, że postanowiłam zużyć na nie pół kilo mąki migdałowej. A to nie są specjalnie duże ciastka.  Następnym razem będę mądrzejsza 😀

makaroniki

Korzystałam z youtubowoge przepisu, który wklejam Wam poniżej, jednak wprowadziłam kilka modyfikacji. Po pierwsze mój piekarnik jest chyba mega gorący, bo po pieczeniu przez przepisowe 12 minut zamiast miękkich kolorowych makaroników wychodziło mi coś o konsystencji i kolorze herbatnika. Dopiero po skróceniu czasu pieczenia do 5-6 minut ciastka były mniej więcej takie, jak trzeba. Drugą modyfikacją jest krem. Mam słabość do kremów na bazie mascarpone – są mniej tłuste od tych z dodatkiem masła. Kremem wyjściowym była mieszanka mascarpone z miodem. Do żółtych ciastek dodałam skórkę cytryny i aromat cytrynowy. Do różowych wodę różaną i konfiturę z płatków róży. W zielonych były pistacje, a w niebieskich orzechy laskowe. Moim zdaniem najlepsze wyszły te cytrynowe 😉 A, jeszcze jedno. To, że wystarczy kropla, lub dwie barwnika spożywczego to bujda na resorach większa niż opowieści Złomka. Chyba, że wszyscy ktosie, którzy robią makaroniki w internetach używają super ekstra zajebistych barwników, a nie produktów Dr. Oetkera, jak zwykli zjadacze chleba.  Dr. Oetkera użyjcie pół tubki 😛

Ogórowy drink wtorkowym wieczorem

Podobno kategoria ‚Jedzenie’ leży i kwiczy. Moja wina, moja wina, moja łakoma wina. Bo jak już coś ugotuję i robię zdjęcia gotującemu się cosiowi w trakcie gotowania, to potem…hmm…potem to zjadam zapomniawszy zrobić zdjęcia przed zjedzeniem. Drink, jak sama nazwa mówi jest do picia, ale skoro w tym konkretnym znajduje się ogórek, to jest też to jedzenia 😀

ogórowy drink

Może z tym znajdowaniem ogórka w środku trochę przesadziłam, bo de facto skorzystałam tylko z soku, ale resztę da się zjeść i jest nawet smaczna 😉 Anyway, pierwszy raz ogórowego drinka piłam w Foto Cafe 102 na Pietrynie. Nie, nie ma go w karcie, ale miły Pan Barman robi też drinki ‚spod lady’. Ten figuruje bodaj jako lemoniada ogórkowa, a po dodaniu alkoholu staje się drinkiem ogórkowym 😀 No dobrze, skoro to wpis jedzeniowy, to tu macie przepis:

Do zrobienia dwóch drinków ogórowych potrzebne będą:

1 duży umyty ogórek

sok z cytryny, lub limonki

syrop cukrowy

świeża mięta

Martini, albo wódka

Ogórka zblenduj ze skórką, wtedy drink będzie miał fajny zielony kolor. Do blendera dorzuć też kilka listków mięty. Dodaj wszystkie pozostałe składniki w takich ilościach, żeby Ci smakowało, a następnie przelej do szklanek przez sitko (!!!), chyba że chcesz pić ogórową breję 😀

P.S. Tu możecie sprawdzić, jak to powinno smakować: www.fotocafe102.pl/

Chatka z piernika

Wpis o wigilijnych piernikach powinien pojawić się przed Wigilią, wiem. Ale przepis, z którego od lat korzystamy z moją mamą jest hm…rozciągnięty w czasie. Po pierwsze ciasto przed upieczeniem musi przez tydzień kruszeć w lodówce. Po drugie, pierniczków nie da się pogryźć przez jakieś dwa tygodnie po upieczeniu. No, chyba że macie świetne ubezpieczenie uwzględniające nagłe przypadki dentystyczne 😛

chatka

A poza tym, chatkę zlepiłam dopiero dwa dni temu, a wiecie jak to jest przed świętami – sprzątanie, gotowanie, harmider…I nie, naprawdę nie ma czasu na tak dziwaczne czynności, jak np. próby obróbki zdjęć. Nie, takie zachowania podpadają pod kategorię ‚marnowanie czasu przed komputerem’. I dlatego, przepis na pierniki i zdjęcia tychże dostajecie dopiero dziś. I tak nie zdążylibyście upiec ^_^ Drzwi i okiennice zrobiłam z kandyzowanego melona, kamienie przed domkiem są z suszonych śliwek, a ubytki uzupełniłam marcepanem. Mega ważne: po latach praktyki stwierdzam, że ściany najlepiej skleja się najprostszą wersją karmelu zrobionego z roztopionego na patelni cukru. A jeśli chcecie mieć szyby w oknach, przed pieczeniem wystarczy włożyć do środka cukierka 😉

Potrzebne produkty:

3/4 kg mąki

1 1/2 szklanki miodu

1 szklanka cukru

2 jajka

1 łyżka sody

2 opakowania przyprawy do piernika

1 łyżka kakao

Miód rozpuść na patelni, dodaj przyprawę do piernika, cukier i masło. Kiedy się rozpuszczą, powoli wylej masę na mąkę z sodą i kakao. Naprawdę powoli, bo całość jest mega gorąca, a poza tym łatwiej jest wyrabiać ciasto kawałek po kawałku, niż całe na raz 😀 Masz już ładną gładką kulkę? Oblep ją folią aluminiową, wrzuć do lodówki i ustaw sobie przypomnienie o pieczeniu na ‚za tydzień’ 😉 Piecz ciasteczka o grubości około 1/2 cm w temperaturze 180 stopni przez około 12-14 minut. Aaa…i połóż je na papierze do pieczenia, albo formie silikonowej, bo inaczej się przypalą ^_^

ciacha

Ciasteczka francuskie z…

…tym co masz pod ręką. W moim wypadku zwykle są to jabłka, lub banany, ale świetne są również ze śliwkami, malinami albo Nutellą.

ciastka2

Ile razy zdarza się, że dzwonią do Ciebie znajomi mówiąc, że wpadną za pół godziny, a Ty właśnie zjadasz ostatni kawałek czekolady przegryzając wygrzebanym z samego końca ziejącej pustkami szafki ze słodyczami ciastkiem?

a) zwykle

b) zawsze

c) wszystkie słodycze wyjadłam przedwczoraj

W moim przypadku odpowiedź ‚c’ jest najbardziej prawdopodobna, dlatego też w naszej lodówce zawsze można znaleźć 2-3 rolki gotowego ciasta francuskiego. Przygotowanie ślicznych i pysznych ciasteczek zajmuje maksymalnie 25 minut łącznie z upieczeniem. Do dzieła zatem! Zanim zaczniesz cokolwiek robisz włącz piekarnik i nagrzej go do temperatury podanej na opakowaniu ciasta.

ciastka3

Teraz pokrój ciasto w prostokąty, jak najbardziej zbliżone do kwadratu – dzięki temu później łatwiej będzie zrobić z nich ‚sakiewki’

Każdy prostokąt posyp około 1/2 łyżeczki cukru. Jeśli tak jak ja robisz ciastka z jabłkami, dodaj również odrobinę cynamonu – będą pyszne!

Dodaj owoce, które wybrałaś i zawiń ciasteczka w ‚sakiewki’, tak jak na zdjęciu. I mocno zlep końcówki, bo rozejdą Ci się, tak ja moje ^_^

ciastka

Wstaw ciastka do piekarnika, nastaw timer i biegnij poprawić makijaż i znaleźć jakieś ciuchy, które nie są dresem – Twoi goście będą za 20 minut! 😀

Wypiękniłaś się? Świetnie, teraz skocz do lodówki i sprawdź, czy masz bitą śmietanę. Uwierz mi – to połączenie wymiata. A jeśli w Twoim domu mieszka ktoś kochany, to może w tym czasie skoczył do cukierni. Istnieje też prawdopodobieństwo, że masz fajnych znajomych, którzy nie przychodzą z pustymi rękami. Teraz możesz to wszystko ustawić na paterze, usiąść i kulturalnie napić się herbaty.

Smacznego!

P.S. Ciasteczka poniżej zrobiłam, przepis przekażę Wam kiedy indziej 😉

ciastka5

La pasta bianco

Już sama nazwa brzmi świetnie, prawda? Brutalna prawda jest taka, że to po prostu makaron z tuńczykiem. Z drugiej strony, jest to najlepszy makaron z tuńczykiem, jaki kiedykolwiek jadłam. Przepis został przywieziony z Włoch przez moją babcię jakieś 12 lat temu. Oczywiście przez lata trochę ewoluował, np. moja mama dodaje do sosu ogórki kiszone. Uwierzcie mi – wymiata 😀 pasta2

Przepis jest mega prosty, do przygotowania potrzebujesz: cebuli, tuńczyka w puszce, kwaśnej śmietany, pieprzu, soli i szczypiorku do posypania potrawy na talerzu. No i takiego makaronu, jaki lubisz. Ja tym razem użyłam farfalle, ale moim ulubionym jest tagliatelle. Do porcji dla 4 osób używam dwóch średnich cebul i dwóch puszek tuńczyka. Dobra, do dzieła!

Cebule pokrój w kostkę – jeśli jesteś leniwcem tak jak ja, to prawdopodobnie nie przejmiesz się tym, że kostka jest nierówna i w sumie z kostką niewiele ma wspólnego. Jeśli jesteś perfekcjonistką – wychilluj. I tak nic nie będzie widać, kiedy dodasz resztę składników 😉

Pokroiłaś? Świetnie, teraz możesz ją zeszklić na patelni. Ja korzystam z patelni beztłuszczowej, ale do cebuli dolewam trochę ‚sosu własnego’ z tuńczyka i mam pewność, że się nie przypiecze.

Kolejnym krokiem jest dodanie tuńczyka. Ja w tym momencie również trochę solę i pieprzę zawartość patelni. Pozwól tuńczykowi trochę się podgrzać, jakieś 5-7 minut.

Następnie dodaj śmietanę. Przy takiej porcji zwykle dodaję około 3/4 dużego kubka gęstej śmietany (chyba 18%, ale nigdy nie pamiętam, która jest która).

To jest również ten moment kiedy doprawiasz potrawę. Ja zwykle dodaję sól, pieprz i trochę bazylii. Jeśli przegięłaś z przyprawami możesz dodać resztę śmietany. Dalej za ostre? Powiedz rodzinie, że tak miało być. Albo poradź im, by nałożyli sobie więcej makaronu ^_^

Całość, już na talerzu posyp świeżo pokrojonym szczypiorkiem. Jeśli masz ogórki kiszone, możesz dodać je na samym końcu razem z przyprawami. Czas przygotowania? 20 max 30 minut. Walory smakowe? Mmmm… 😀

pasta

Zrobiłam zupę z dyni.

I muszę przyznać, że moja zupa z dyni jest najlepsza na świecie. Mam na to świadków.

zupa1

Nie wiedzieć czemu, spora cześć społeczeństwa uważa, że zupę z dyni gotuje się na słodko i jeszcze do tego z pływającym makaronem. Powiadam Ci, czytelniku taka zupa to mega shit. Jest mdła i paskudna. No, chyba, że lubisz mdłe paskudztwa – w takiej sytuacji słódź dynię do woli.

Moja dyniówka jest wariacją na temat przepisu z kuchni pięciu przemian. Nie rozumiem dlaczego upierają się, że nie mogę jednocześnie wrzucić do garnka marchewki i selera, bo należą do różnych kategorii smaków. Z natury jestem leniem, więc nie gotuję według tej kolejności. Poza tym, książka gdzieś mi zaginęła i nawet nie mam jak sprawdzić, jaka kolejność jest prawidłowa. A ze względu na lenistwo, nie będę w tym celu przeszukiwać internetów.

Wracając do meritum – zupę z dyni robię na ostro i na wegetariańsko. Zamiast na wywarze z upasionego kurczaka gotuję na kurkumie. Nomen omen – mój mięsożerny tata zanim nie został uświadomiony, nie zdawał sobie z tego sprawy. I jadł. I smakowało 😀

zupa2

1. Nalej do garnka tyle wody, ile chcesz mieć zupy

2. Do gotującej się wody wsyp 1-2 łyżeczki kurkumy (nie wiem, ile dokładnie, ale jak przesypiesz, to świat się nie zawali, a kolor będzie ładniejszy)

3. W międzyczasie obierz, umyj i pokrój włoszczyznę, a następnie wrzuć do garnka. Dodaj pieprz i sól. Niech się pogotuje jakieś 10-15 minut.

4. Jeśli jeszcze nie pokroiłaś i wypatroszyłaś dyni, to teraz masz na to chwilę. Proponuję skorzystać z pomocy mężczyzny, bo skórka dyni jest pieruńsko twarda. Pokrój na 2-4 cm kawałki. Nie martw się, że są nierówne. I tak się rozgotuje.

5. Dodaj dynię do włoszczyzny, dorzuć kilka ząbków czosnku, bazylię, słodką i ostrą paprykę…w sumie, to użyj tych przypraw, które lubisz i taka będzie najsmaczniejsza 😉

6. Jeśli masz wrażenie, że zupa jest mało gęsta, możesz zblendować kilka pomidorów ze świeżą bazylią i czosnkiem i też dodać.

7. Dopraw jeszcze tym, co lubisz i dodaj około 1 łyżkę masła. Tłuszcz jednakowoż najlepiej ‚przewodzi’ smak.

8. Do zupy w miseczce dodaj grzanki, albo groszek ptysiowy, opcjonalnie posyp parmezanem i udekoruj listkiem bazylii

Co do rodzaju dyni, to ja najbardziej lubię tę zwykłą, ale jeśli masz hokkaido, to też spoko, tylko zupa będzie słodsza. Jeśli używam hokkaido po prostu wlewam sok z cytryny i dodaję więcej pomidorów w celu zrównoważenia smaków.

zupa3