Życie rodzinne #9 Mężczyzna w teatrze

Powszechnie wiadomo, że teatr jest dla bab i starych ludzi. Prawdziwy Mężczyzna chodzi do kina na filmy o zabijaniu, gdzie spokojnie może żłopać cole i wsuwać popcorn. Bo w teatrze, ci bezczelni aktorzy mają jakieś fanaberie i uważają jedzenie podczas spektaklu za mega faux pas. Prawdziwy Mężczyzna przeboleje jednak brak przekąsek byleby tylko usatysfakcjonować Damę swego Serca. Są jednak granice, których nawet jego anielska wręcz cierpliwość nie zniesie.

Taką granicą jest dramat. Prawdziwy Mężczyzna może ewentualnie iść do teatru na komedię np. na Boeing Boeing i dobrze się bawić. Ba, posunie się nawet do polecenia owej komedii kolegom z miną pełną wyższości wyrażającej mniej więcej ‚Ha! Ja tam, chodzę do teatru, obcuję z kulturą wyższą, kiedy wy tłumoki jedne obżeracie się popcornem w leżu popkultury zwanym powszechnie kinem!’. No, mniej więcej tak to leci… Z dramatem, jednak rzecz ma się zupełnie inaczej. Dramat mianowicie nie wzbudza w widowni salw śmiechu. I to jest pierwszy problem. Kolejnym jest drugi człon dramatu, a mianowicie ‚współczesny’. Prawdziwy Mężczyzna, może i nie obejrzy z radością w sercu dramatu szekspirowskiego, czy romantycznego, ale doceni je choćby ze względu na wiek. Osoby starsze winno traktować się z szacunkiem i to samo dotyczy sztuki. Dramat współczesny jest jednak, jak sama nazwa mówi gatunkiem nowym i absolutnie nie spełnia wymagań Prawdziwego Mężczyzny.

A ja ze szczerego serca polecam Wam Habitat w Teatrze Jaracza w Łodzi. Jestem babą, wolno mi się zachwycać grą aktorską i być emocjonalną. A co XD

habitat

Reklamy