Życie rodzinne #5 Mężczyzna i koledzy

Jeśli Twój partner jest w miarę standardową istotą społeczną, to zapewne ma kolegów. Zdajesz sobie sprawę z istnienia owych kolegów – wszak nie raz byliście razem na piwie, koncercie, czy czymś tam innym. Ba, czasem znasz nawet ich mamy i babcie. Jednak wcale nie oznacza to, że jesteś przygotowana na połączenie ty+mężczyzna+koledzy+waszemieszkanie.

pestoTwoje plany przestają być nagle Twoimi planami i stają się Waszymi planami. Co gorsza to samo dotyczy jego planów. Bo jeśli Ty chcesz zaprosić znajomych na wieczór, to masz 100% świadomości, czy będzie to kawa+ciasto+wino, czy też kolacja+wszystko powyżej. I wiesz to z wyprzedzeniem wystarczającym, by to przygotować, posprzątać mieszkanie i ogarnąć siebie. Po wybranku swojego serca raczej nie możesz się spodziewać dostarczenia takowej informacji z wyprzedzeniem większym, niż dwie – trzy godziny. Aaa…no i absolutnie nie wiesz, jakiej kombinacji posiłkowej mogą spodziewać się goście. Mieszkanie prawdopodobnie wygląda, jak po wybuchu bomby atomowej, bo rano nie zdążyłaś posprzątać, zdążyłaś za to zrobić pranie i teraz dynda sobie z każdego możliwego miejsca i się z ciebie śmieje. Bo głupia, ty głupia uznałaś, że 35 m2 kawalerki jest ok dla dwóch osób, a pralko-suszarka to zbędny wydatek i sama pralka w zupełności wystarczy XD

Krótko po tym, jak razem zamieszkaliśmy Bartłomiej zadzwonił do mnie koło północy z tekstem ‚Kochanie, właśnie skończyliśmy próbę, to wpadniemy na chwilkę z chłopakami’. Posługując się męską logiką zachował się bardzo spoko, bo przecież mnie uprzedził, żebym przypadkiem nie biegała goła po mieszkaniu. Posługując się damską logiką: ‚AAAAAaaaa….!!!!!!!!’

Z tej sytuacji totalnie nie dało się wybrnąć, ale postanowiłam przygotować się na przyszłość i obecnie jestem w stanie ogarnąć kolację z deserem w czasie poniżej 40 minut, pod warunkiem, że nie muszę biec do sklepu, a przybywające ktosie kupią po drodze alkohol (u nas jakoś nie wytrzymuje dłużej niż dwa wieczory, nawet jeśli zrobimy zapas).

Zaczynam od szybkiej i pysznej szarlotki na kruchym cieście. Przepis znajdziecie tu: szarlotka. Podczas gdy się piecze, zabieram się do przygotowania makaronu z pesto i kurczakiem, który widzicie na zdjęciu powyżej. Wystarczy podsmażyć kurczaka  (jednocześnie podgrzewając wodę na makaron). Kiedy wszystko się ugotuje, po prostu dodaję pesto, pokrojone suszone pomidory, a na koniec posypuję wszystko bazylią. Jest pyszne i sycące, a chłopcy nawet nie zauważą, że nie zawiera tłuszczu (kurczaka ‚smażę’ tylko z przyprawami).

A jakie są Wasze sposoby na szybką kolację? Będę wdzięczna za sugestię, bo ile można jeść makaron z pesto XD

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s