Życie rodzinne #2 Mężczyzny prawo do kotleta

Bartłomiej ma prawo do jednego męskiego obiadu w tygodniu. Bo ja podobno jem i gotuję tylko warzywne zupki i ciapki, a to nie jest jedzenie dla Prawdziwego Mężczyzny. Prawdziwy Mężczyzna spożywa mięcho, które przegryza pokaźną porcją ziemniaków. A warzywa to co najmniej zło wcielone. Anyways, jako że dziś akurat przypadł ten dzień, to kiedy mój mięsożerca powrócił do domu, ja jak każda porządna kobieta stałam przy garach i smażyłam mu te kotlety.

kotlet

Słońce świeci, ptaszki śpiewają, kotlety śmierdzą olejem – generalnie sielanka, że ho ho. Nagle Bartłomiej wkracza do kuchni i z przerażeniem woła:

Bartłomiej: ‚Martyna, ty zjadłaś wszystkie kotlety!!!’

Ja: ‚ Nie, nie zjadłam.’

Bartłomiej: ‚No to, gdzie one są?!’ [rzecze z rozpaczą patrząc na dwa małe kotleciki leżące na talerzu] ‚Zjadłaś je wszystkie! A obiecałaś, że będę miał jeszcze na jutro!’ [woła tonem bliskim płaczu nad swym złym losem]

A ja je tylko położyłam na serwetce i przykryłam drugą, żeby się odtłuściły. Pamiętajcie zatem, Drogie Panie, aby nie chować Prawdziwemu Mężczyźnie jego mięsa. Jest to niezdrowe dla jego kruchej psychiki i może prowadzić do depresji.

XD

Reklamy